Now Loading

#WyprawaNaH2

Strona główna » WyprawaNaH2

#WyprawaNaH2

To kolejny moto-podróżniczy projekt – Tam i z powrotem, który zrealizowaliśmy z Arkadym Fiedlerem. Tym razem wsadziliśmy podróżnika w Toyotę Mirai, auto elektryczne z wodorowymi ogniwami paliwowymi FCEV. Łączna długość zaplanowanej trasy z Warszawy do Paryża i z powrotem wyniosła prawie 5 000 kilometrów. Arkady w podróż wyruszył 22 września 2021.

Poniżej obejrzycie trzyodcinkowy mini-serial oraz fotorelację z całej wyprawy.

Trailer

Tam i z powrotem #1

Tam i z powrotem #2

Tam i z powrotem #3

Toyota Mirai

To przestronna limuzyna o długości blisko 5 metrów i o rozstawie osi wynoszącym 2,92 m. Dzięki przeniesieniu ogniw paliwowych pod maskę i umieszczeniu elektrycznego silnika oraz baterii trakcyjnej z tyłu limuzyna może pochwalić się idealną dystrybucją wagi, wynoszącą 50:50. Tylnonapędowy sedan spokrewniony z Lexusem LS oddaje do dyspozycji kierowcy moc 182 KM oraz 300 Nm maksymalnego momentu obrotowego, co pozwala przyspieszyć do „setki” w 9,2 sekundy i osiągnąć prędkość 175 km/h. Na co dzień to zupełnie wystarczające wartości.

Pierwszy odcinek do Berlina

Pierwszym najtrudniejszym testem był start z Warszawy i dojazd do Berlina. To odcinek 593 km, trudny o tyle, że w Polsce nie mamy jeszcze stacji wodoru. Pierwszy przystanek to właśnie Berlin.

Dreszczyk emocji potęgował fakt, że przed wyjazdem auto nie było zatankowane do pełna i wskazywało zasięg 477 km.

Kiedy Arkady dojechał do Berlina, komputer pokładowy informował o zasięgu wynoszącym 27 km.
Na pierwszym odcinku średnie zużycie wyniosło 0,73 kg na 100 km.
Pomiędzy Warszawą a Berlinem Toyota zużyła 4,34 kg wodoru. Przy obecnych cenach – 9,5 euro za 1 kg – koszt podróży zamknął się w kwocie 41,3 euro.

Pozostała część trasy przez Niemcy była już czystą przyjemnością.
„Stacji wodorowych było mnóstwo, na tyle blisko od siebie, że na całej trasie od Berlina tylko raz byłem blisko włączenia się rezerwy. Tankowanie trwa kilka minut i można jechać dalej. Na niemieckich autostradach jeździ się szybciej, czasem powyżej 160 km/h, dlatego przyspieszyłem, nie martwiąc się o zasięg” – wspomina Arkady Fiedler.

Wizyta w Toyota Collection

Dalsza część trasy trasy wiodła przez Hanower do Amsterdamu, a stamtąd do Kolonii do muzeum Toyota Collection. To bardzo interesujące miejsce dla fanów motoryzacji. W zbiorach muzeum znajdują się takie perełki jak przedprodukcyjny egzemplarz Priusa pierwszej generacji, pierwszy japoński samochód supersportowy 2000 GT, czy kabriolet Celica z podpisem Ralfa Schumachera.

Wieczorem Mirai stawił się w Amsterdamie. Do tej pory zatankował łącznie 10,44 kg wodoru, co kosztowało 99,19 euro.

Bruksela i Paryż

Chwila odpoczynku w Brukseli pod słynnym Atomium i dalej w trasę. Po przejechaniu 2000 km drugiego dnia, Arkady zjawił się w Paryżu. Średnie zużycie wodoru od Berlina 1,18 kg/100.

W stolicy Francji Mirai już nie przyciągał tak wzroku jak wcześniej na trasie. Powód był prozaiczny. Po Paryżu jeździ 600 wodorowych taksówek. Flotę marki Hype tworzą właśnie egzemplarze Miraia.

Wizyta w Paryżu zbiegła się z ciekawym wydarzeniem. Francuzi upamiętnili parę artystów Christo i Jeanne Claude owijając Łuk Triumfalny srebrzysto-niebieską tkaniną polipropylenową o powierzchni 25 tys. m2, którą mocował czerwony sznur o długości 3 tys. metrów. Materiały nadają się do recyklingu. Upamiętnionym artystom największy rozgłos przyniosły opakowania obiektów architektonicznych – niemieckiego Reichstagu w Berlinie w 1995 roku i paryskiego Pont Neuf w 1985 roku oraz krajobrazów, m.in. 2 km wybrzeża Australii – w 1969.

Przełęcze na 2400 m n.p.m

Z Paryża trasa powrotna wiodła przez Szwajcarię. Do granicy kraju fioletowej krowy, to tylko 763 km. Wodorowy Mirai przejechał trzy alpejskie przełęcze: Grimsel, Świętego Gotarda oraz Furka.
Ta ostatnia to szczególna gratka dla fanów Jamesa Bonda. To właśnie tam nakręcono pościg z filmu „Goldfinger”. Najwyższy punkt trasy przebiegał na wysokości 2400 m n.p.m.

Następna ciekawostka na trasie to Neuschwanstein. To miejsce słynie z XIX wiecznego zamku o bajecznym wyglądzie, który swym romantycznym wyglądem zainspirowała twórców zamku Śpiącej Królewny.

Podsumowanie wyprawy

Prawie 5 tys. km po europejskich drogach, przez siedem krajów Europy Zachodniej. Arkady łącznie pokonał 4905 km z Warszawy do Paryża przez Berlin, Hanower, Amsterdam, Kolonię i Brukselę. Na całej trasie auto oczyściło 2,3 tys. m3 powietrza. Jak to możliwe? Samochód podczas jazdy filtruje je, by zapewnić taki stopień jego czystości, jaki wymagany jest w procesie chemicznym zachodzącym w ogniwie paliwowym. W ten sposób oczyszczeniu poddano 2312 metrów sześciennych powietrza. To tyle, ile człowiek potrzebuje przez pół roku!
Na trasie z Warszawy do Paryża i z powrotem Mirai zużył 50 kg wodoru. Koszt tankowania samochodu wyniósł 2100 zł.

Co jednak najważniejsze, cała podróż nie wiązała się z zanieczyszczaniem cennego środowiska. Nie sposób zaprzeczyć korzyściom środowiskowym związanym z używaniem Toyoty Mirai. Druga generacja Miraia ma być dla napędu wodorowego kamieniem milowym. Choć na razie wodór w motoryzacji jest przyszłością, już dziś Toyota ma wykorzystujące go auto, którego bez wyrzeczeń można używać jak pojazdu o tradycyjnym napędzie.

+48 519 333 666